Przy takim budżecie patrzyłbym mniej na rocznik, a bardziej na konkretny egzemplarz i historię, bo busy potrafią mieć naprawdę ciężkie życie. U mnie w firmie największe znaczenie miało to, czy auto jeździło po trasach, czy kręciło się po mieście od zlecenia do zlecenia, bo zużycie sprzęgła, zawieszenia i drzwi bocznych wychodzi bardzo szybko. L2H2 jest sensowne, tylko dobrze wcześniej policzyć, co realnie wożysz, bo po zabudowie, regałach i narzędziach ładowność znika szybciej niż się wydaje. Oglądałbym dokładnie podłogę, progi, tylne drzwi, prowadnice drzwi bocznych i dach przy rantach, bo tam często wychodzą ślady po przeciążaniu albo byle jakich naprawach. Przy 120 tys. brutto da się znaleźć coś sensownego, ale cudów bym nie oczekiwał, szczególnie jeśli auto ma być świeże, z małym przebiegiem i dobrze wyposażone. Dobrze też sprawdzić, ile kosztują typowe części do danego modelu, bo przy firmowym aucie liczy się nie tylko zakup, ale też szybka naprawa i dostępność części. Ja bym od razu zostawił kilka tysięcy zapasu na pierwszy serwis, opony, hamulce i ogarnięcie drobiazgów, bo po zakupie busa prawie zawsze coś wychodzi. Masz już na oku konkretne modele, np. Ducato/Boxer/Jumper, Master/Movano czy Sprinter/Crafter?
Piotrek, zgadzam się co do historii auta, ale z tymi trasami też bym uważał, bo sam fakt jazdy po trasie jeszcze nie mówi wszystkiego. Bus mógł robić autostrady pod korek z lawetą albo ciężkim ładunkiem i wtedy zużycie też będzie spore, nawet jeśli przebieg wygląda „ładnie”. Przy 120 tys. brutto bardziej patrzyłbym na realny stan podwozia, zawieszenia, sprzęgła, DPF/adblue i to, czy paka nie była katowana ponad ładowność. No i dobrze sprawdzić masy w dowodzie, bo L2H2 z zabudową czasem zostawia mniej zapasu, niż się człowiekowi wydaje. A autor wątku będzie woził raczej lekkie narzędzia, czy też palety i cięższe materiały?
Przy takim budżecie bardziej patrzyłbym na konkretny egzemplarz niż na znaczek na masce, bo w busach różnice robi historia pracy auta. U mnie największe koszty wychodziły nie z przebiegu na liczniku, tylko z tego, że auto jeździło przeładowane i po mieście, więc dobrze sprawdzić zawieszenie, sprzęgło, hamulce, podłogę paki i drzwi boczne/tylne. L2H2 jest wygodne, ale jak często wjeżdżasz na osiedla albo do ciasnych bram, to gabaryt szybko zaczyna przeszkadzać. Przy 120 tys. brutto szukałbym czegoś z fakturą, jasnym serwisem i bez „firmowych cudów” typu świeżo umyta komora, nowe opony i brak papierów. Ile kilometrów rocznie realnie planujesz robić?
Darek_dom dobrze to ujął, bo przy busach samo 180 czy 250 tys. km na liczniku jeszcze niewiele mówi, jeśli auto całe życie woziło po 1,5 tony po krawężnikach. Ja bym przy takim zakupie bardziej próbował ustalić, co realnie było wożone, czy auto miało hak, jak wygląda paka, zawieszenie i sprzęgło, bo tam często widać styl pracy poprzedniego właściciela. Przy JDG dochodzi jeszcze kwestia, czy bardziej potrzebujesz objętości, czy ładowności, bo L2H2 potrafi szybko dobić do limitu 3,5 t. Masz już wybrane konkretne modele, czy dopiero szukasz po ogłoszeniach w tym budżecie?
Przy budżecie 120 tys. zł brutto bardziej patrzyłbym na konkretny egzemplarz niż na sam znaczek na masce. W busach z firm przebieg bywa mniej istotny niż to, jak auto było ładowane, serwisowane i czy nie robiło cały czas krótkich tras z zimnym silnikiem. Przy L2H2 sprawdziłbym dokładnie stan podłogi, progów, drzwi bocznych i tylnych, bo tam często wychodzi prawdziwe życie auta, zwłaszcza po wożeniu narzędzi i materiałów. Dobrze też obejrzeć zawieszenie, sprzęgło, dwumasę, turbo, DPF/AdBlue i historię olejową, bo naprawy w dostawczakach potrafią szybko zjeść kilka albo kilkanaście tysięcy. Jeśli auto ma pracować codziennie, nie brałbym egzemplarza „na styk” z budżetem, tylko zostawił trochę pieniędzy na pierwszy serwis, opony, zabudowę paki, zabezpieczenie podłogi czy ewentualne poprawki. Faktura VAT i jasna historia użytkowania też mają znaczenie, szczególnie przy JDG, bo potem łatwiej to rozliczyć i ewentualnie odsprzedać. Unikałbym aut świeżo wypucowanych pod sprzedaż, bez dokumentów i z dziwnie niskim przebiegiem jak na busa. Przy kilku ekipach rozważyłbym też, czy lepszy będzie jeden droższy bus w lepszym stanie, czy trochę tańszy egzemplarz plus zapas na utrzymanie. Jakie trasy będzie robił głównie: miasto i okolice czy dłuższe przeloty?
Przy takim budżecie patrzyłbym mniej na rocznik, a bardziej na realny przebieg, historię serwisową i to, czy bus nie woził wcześniej ciężkich ładunków na granicy DMC, bo zawieszenie, sprzęgło i skrzynia potrafią szybko wyjść bokiem. U mnie lepiej sprawdził się trochę starszy egzemplarz z fakturami z serwisu niż „ładniejszy” po flotowym życiu, tylko koniecznie sprawdź też ładowność po zabudowie, bo w L2H2 łatwo się zdziwić.
Przy budżecie 120 tys. zł brutto trochę ostrożnie podchodziłbym do założenia, że spokojnie kupisz świeże L2H2 w dobrym stanie i bez większych kompromisów. W dostawczakach sam rocznik i przebieg potrafią niewiele mówić, bo auto po kurierce, budowie albo leasingu flotowym może być dużo bardziej zmęczone niż wygląda na zdjęciach. Poza silnikiem sprawdziłbym szczególnie stan paki, zawieszenia, sprzęgła, hamulców, DPF/AdBlue i historię serwisową, bo naprawy w busach szybko robią się konkretne. No i przy JDG policzyłbym też, czy ładowność po zabudowie faktycznie zostaje sensowna, bo wiele aut „do 3,5 t” na papierze wygląda lepiej niż w praktyce. Bardziej celujesz w Sprintera/Craftera, Transita, Ducato/Boxera/Jumpera czy jeszcze coś innego?
Przy takim budżecie bardziej patrzyłbym na konkretny egzemplarz niż na znaczek na masce, bo w busach po firmach różnice w zużyciu potrafią być ogromne. U mnie najwięcej wyszło przy sprawdzeniu DMC po zabudowie, historii serwisu, luzów w zawieszeniu i tego, czy auto nie robiło ciężkiej kurierki po mieście.
Przy 120 tys. brutto uważałbym z założeniem, że sam rocznik i niski przebieg załatwią temat, bo w busach dużo zależy od tego, jak auto pracowało wcześniej. L2H2 po ekipach potrafi wyglądać dobrze na zdjęciach, a mieć zmęczone zawieszenie, sprzęgło, drzwi boczne albo zabudowę po ciężkim wożeniu materiałów. Dobrze też policzyć realną ładowność po odjęciu zabudowy i narzędzi, bo przy 3,5 t łatwo się zdziwić. Bardziej patrzyłbym na historię serwisu, stan podłogi/paki, korozję i ślady przeciążania niż na samą markę. Jaki mniej więcej przebieg roczny planujesz i czy bus ma jeździć głównie po mieście, czy w trasy?