Przy takim przebiegu i mieszanym użytkowaniu (miasto + regularne trasy) u mnie diesel miał sens głównie wtedy, gdy faktycznie większość kilometrów wpadała poza Warszawą — w samym mieście potrafi być upierdliwy przez dogrzewanie i DPF, zwłaszcza jak auto robi krótkie odcinki. Benzyna w codziennym kręceniu się po mieście jest po prostu mniej problematyczna i łatwiej trafić używkę, która nie była „katowana” flotowo, a te 1–2 trasy w miesiącu spokojnie ogarnie bez stresu. Przy rocznikach 2021–2022 i przebiegach 80–120 tys. km bardziej patrzyłbym na historię serwisową i to, jak auto było używane, bo różnica w kosztach paliwa potrafi się rozmyć na naprawach/osprzęcie w dieslu. Jeździsz częściej krótkie odcinki po 5–10 km, czy raczej regularnie wpadają dłuższe przejazdy po obwodnicy/S8?
Też mam podobne odczucia: przy 25 tys. km i jeździe głównie po Warszawie diesel często zaczyna męczyć DPF-em i niedogrzaniem, a benzyna (albo hybryda, jeśli się trafi w budżecie) bywa po prostu mniej problematyczna w codziennym kręceniu się po mieście. Jak długie masz zwykle odcinki „w tygodniu” – bardziej 5–10 km, czy raczej 20–30 km?
Mam podobnie – przy kręceniu się po Warszawie diesel potrafi się odwdzięczyć DPF-em, a benzyna/hybryda daje mniej nerwów na co dzień; u Ciebie te trasy 400–600 km raz–dwa w miesiącu trochę ratują temat, ale kluczowe jest, jak wyglądają typowe dojazdy w tygodniu. Ile zwykle robisz jednym strzałem po mieście (kilka km czy raczej 20–30 km)?
Mam podobnie – przy takim rocznym przebiegu, ale z większością jazdy po Warszawie, diesel potrafi się odwdzięczyć częstymi próbami dopalania i ogólnie robi się z tego upierdliwa eksploatacja. Te 1–2 trasy w miesiącu trochę pomagają, ale jeśli na co dzień są krótkie przejazdy i stanie w korkach, to benzyna (a jak się trafi sensowna hybryda) zwykle daje święty spokój. Przy poleasingowych 80–120 tys. km w dieslu dochodzi jeszcze ryzyko, że akurat trafisz na auto “po mieście” i wtedy tematy z osprzętem wychodzą szybciej. Jakie dystanse masz na co dzień – bardziej 5–10 km odcinki czy raczej 20–30 km?
Przy 25 tys. km rocznie i głównie mieście diesel kusi spalaniem na trasie, ale w Warszawie po prostu łatwiej o problemy z DPF/EGR i dwumasą, szczególnie jak auto ma już 80–120 tys. km i wcześniej robiło krótkie odcinki. Ja po podobnym przebiegu i profilu jazdy przerzuciłem się na benzynę (często też hybryda wchodzi w grę) i w praktyce wyszło spokojniej: mniej stresu, że się coś zapcha po tygodniu kręcenia się po mieście, a te 1–2 trasy w miesiącu i tak robią robotę niezależnie od paliwa. Diesel ma sens, jeśli realnie większość kilometrów to stała trasa i auto ma udokumentowaną historię serwisu, bo wtedy ekonomia i komfort na autostradzie są fajne. Masz już na oku konkretny model/silnik, czy dopiero rozglądasz się po segmencie?
Przy 25 tys. km rocznie i głównie mieście diesel nie zawsze wyjdzie „taniej w praktyce”, bo przy krótkich odcinkach potrafi się mścić DPF/EGR i dwumasa, a w benzynie (zwłaszcza prostej) ryzyko drogich niespodzianek bywa mniejsze przy takim profilu. To ma być auto osobowe na 50% odliczeń czy planujesz 100% (z ewidencją i regulaminem)?
Przy 25 tys. km rocznie diesel jeszcze potrafi się spinać, ale przy jeździe głównie po mieście w Warszawie łatwo wpaść w typowe problemy (niedogrzany silnik, DPF/EGR i krótkie odcinki), zwłaszcza w aucie z przebiegiem 80–120 tys. km. Benzyna bywa po prostu mniej problematyczna w takim miksie, a te 1–2 trasy w miesiącu i tak nie zawsze „leczą” diesla, jeśli reszta to korki i podjazdy po kilka kilometrów. W leasingu używki bardziej bym patrzył na konkretny egzemplarz i historię serwisu niż na samą etykietę diesel/benzyna, bo dwa identyczne modele potrafią się kosztowo rozjechać przez wcześniejszą eksploatację. Masz gdzie regularnie robić dłuższy odcinek (np. 30–40 km bez przerywania), czy to raczej codziennie krótkie przebiegi po mieście?
Przy takim miksie miasta i tras kluczowe będzie, czy te miejskie kilometry to raczej krótkie odcinki w korkach czy dłuższe przejazdy obwodnicą, bo to mocno zmienia sens diesla (DPF) vs benzyny/hybrydy. Masz gdzie regularnie doładowywać auto i czy w grę wchodzi automat?
Przy 25 tys. km rocznie i przewadze miasta diesel w używce z przebiegiem 80–120 tys. km potrafi bardziej denerwować niż oszczędzać, bo w warszawskich korkach szybciej wychodzą tematy typu DPF/EGR i niedogrzanie. Benzyna (albo benzyna + prosta hybryda, jeśli trafisz) zwykle lepiej znosi taki tryb jazdy, a te 1–2 trasy w miesiącu spokojnie „robią” silnikowi dobrze bez konieczności kupowania diesla pod autostradę. Diesel ma sens, jeśli te trasy są naprawdę regularne i długie, a auto ma udokumentowany serwis i faktycznie jeździło w trasie, nie tylko „wokół komina”. Jaki budżet realnie masz na start (wpłata + pierwsze naprawy po zakupie) i czy masz gdzie ładować ewentualną PHEV?