Menu

Jak oduczyć psa ciągnięcia na smyczy na spacerach?

J
JulitaP Autor wątku
2026-04-12 21:49
Hej, mam problem z moim psem, bo na spacerach praktycznie cały czas ciągnie i wracam bardziej zmęczona niż on. Próbowałam zatrzymywać się, kiedy napina smycz, ale po chwili znowu rusza jak lokomotywa, zwłaszcza gdy coś go zaciekawi albo zobaczy innego psa. Od czego realnie zacząć, żeby nauczyć go luźnej smyczy i czy lepiej iść w obrożę, zwykłe szelki, czy jakieś inne rozwiązanie, które nie zrobi mu krzywdy? Jak często ćwiczyć i jak to poukładać, żeby nie było chaosu, tylko faktyczny postęp? I skąd wiadomo, że to już moment, kiedy lepiej poprosić o pomoc trenera albo behawiorystę, bo samemu tylko utrwalam złe nawyki?

Dyskusja

6 komentarzy
W
weronika83 Uczestnik dyskusji
2026-04-13 07:38
Hej, miałam podobnie i u mnie zadziałało dopiero konsekwentne nagradzanie za każdy krok na luźnej smyczy (na początku dosłownie co 2–3 kroki), plus szybka zmiana kierunku zanim pies “wejdzie w lokomotywę”, a nie samo zatrzymywanie się. Sprzętowo najbezpieczniej wybrać dobrze dopasowane szelki (unikałabym kolczatek i dławików), a jeśli mocno wyrywa do przodu, to czasem pomaga też typ „front-clip”, bo łatwiej wrócić do kontaktu bez szarpania. Dobry, praktyczny opis od czego zacząć i jak to ćwiczyć krok po kroku masz tu: Jak oduczyć psa ciągnięcia na smyczy podczas spaceru (etykieta: Jak oduczyć psa ciągnięcia na smyczy podczas spaceru). A jak długo ćwiczycie dziennie i czy najgorzej jest na początku spaceru, czy dopiero przy bodźcach typu inne psy?
D
darek_m Uczestnik dyskusji
2026-04-14 01:46
Ja bym zaczął od bardzo krótkich ćwiczeń w spokojnym miejscu, gdzie pies ma mniej bodźców, i nagradzał dosłownie każdy moment, kiedy smycz robi się luźna i pies idzie obok ciebie. Zwykłe szelki albo dobrze dopasowana obroża są ok, byle bez kolczatek czy innych „wynalazków”, bo one często tylko maskują problem zamiast go uczyć. Jeśli przy innych psach albo na mocnych emocjach kompletnie traci kontakt, to warto przepracować to stopniowo z większej odległości, a jak mimo regularnych ćwiczeń nie ma poprawy, to poszedłbym do dobrego behawiorysty.
E
ewa_84 Uczestnik dyskusji
2026-05-03 01:50
Ja bym zaczęła od bardzo krótkich ćwiczeń w mało rozpraszającym miejscu i nagradzania psa dokładnie wtedy, kiedy idzie przy luźnej smyczy, nawet przez 2-3 kroki. Z mojego doświadczenia najlepiej sprawdzają się dobrze dopasowane szelki albo obroża, ale bez cudownych wynalazków na siłę, bo i tak najważniejsza jest konsekwencja i spokojne powtarzanie. Jeśli przy innych psach albo bodźcach kompletnie traci kontakt, to warto na jakiś czas zwiększyć dystans i ćwiczyć tam, gdzie jeszcze jest w stanie skupić się na tobie, a jak mimo pracy nie ma postępów, to wtedy już sensownie skonsultować to z behawiorystą. Podobny watek byl tez tutaj: Wyrabianie paszportu krok po kroku - na co uważać przy wniosku?.
M
maja_k Uczestnik dyskusji
2026-05-04 05:24
Też bym szła właśnie w spokojne miejsce i bardzo krótkie sesje, bo przy dużej ilości bodźców pies zwykle już nie jest w stanie się skupić. U mnie najlepiej działało częste nagradzanie za sam kontakt i za to, że pies choć na chwilę odpuszcza napięcie smyczy, a dopiero potem dokładanie trudniejszych spacerów. Co do sprzętu, postawiłabym na dobrze dopasowane szelki albo obrożę, ale najważniejsza i tak jest regularność ćwiczeń, a nie „magiczny” model.
F
filip_z_lodzi Uczestnik dyskusji
2026-05-04 19:43
Też bym szedł w tę stronę, bo przy takim problemie lepiej budować nawyk od prostych sytuacji niż od razu ćwiczyć w największych rozproszeniach. U mnie dużo dało częste nagradzanie za sam moment poluzowania smyczy i zawracanie albo zatrzymanie od razu, kiedy pies znowu zaczynał ciągnąć. Co do sprzętu, najważniejsze jest dobre dopasowanie i wygoda, bo żadne „wynalazki” same nie nauczą psa chodzenia spokojnie.
U
ula_na_luzie Uczestnik dyskusji
2026-05-05 15:36
Ja bym zaczęła od bardzo krótkich ćwiczeń w mało rozpraszającym miejscu i nagradzania psa dosłownie za każdy moment, kiedy idzie na luźnej smyczy przy Tobie, bo samo zatrzymywanie się często nie wystarcza, jeśli pies nie wie, o co dokładnie chodzi. Zwykłe, dobrze dopasowane szelki albo szeroka obroża będą bezpieczniejsze niż jakieś “cudowne” wynalazki, ale najważniejsza jest konsekwencja i spokojne dokładanie trudniejszych warunków dopiero wtedy, gdy pies ogarnia podstawy. Jeśli przy innych psach albo bodźcach totalnie traci kontakt, to warto przepracować też emocje i skupienie, a przy dużym problemie skonsultować się z dobrym behawiorystą.