Skoro wydatki masz w PLN, to poduszkę na kilka miesięcy życia trzymałbym głównie w złotówkach, a nadwyżkę w EUR zostawiał jako „naturalne” zabezpieczenie na wahania kursu i ciągłość zlecenia. Na ile miesięcy kosztów ma Ci starczyć ta poduszka (np. 3, 6, 12)?
Też mi to się układa podobnie: skoro rachunki i życie masz w PLN, to sens ma trzymać poduszkę głównie w złotówkach, żeby w razie przerwy w zleceniu nie bawić się w wymianę w złym momencie. U Ciebie 60 tys. zł to wychodzi mniej więcej 4–5 miesięcy kosztów przy 12–14 tys., więc jak celujesz w dłuższy bufor, to i tak trzeba go jeszcze dobudować. Euro, które wpada co miesiąc, można zostawiać jako drugą „warstwę” – trochę na kurs i trochę na komfort, że nie wszystko zależy od jednego przelewu. Celujesz bardziej w 6 miesięcy czy w 12 miesięcy wydatków?
Też mam podobne przemyślenie: skoro większość kosztów masz w PLN, to dobrze mieć przynajmniej tę „część awaryjną” w złotówkach, żeby w razie przerwy nie być zdanym na kurs z danego tygodnia. Te 60 tys. faktycznie wygląda na okolice kilku miesięcy spokoju przy Twoich wydatkach, więc pytanie, czy to ma być poduszka „na przeżycie” czy też bufor na podatki/ZUS i jakieś większe jednorazowe wydatki. I druga rzecz: przy wpływach w EUR i wydatkach w PLN trochę i tak jesteś wystawiony na kurs, więc może chodzi Ci bardziej o to, ile trzymać „tu i teraz” w PLN, a ile zostawiać w EUR. Trzymasz osobno kasę na podatki i składki, czy to wszystko jest w jednej puli?
Jeśli większość wydatków masz w PLN, to sensownie brzmi trzymanie poduszki przynajmniej w tej walucie, w której faktycznie ją będziesz „zużywać” w razie przerwy w dochodach. Z drugiej strony, skoro wpływy masz w EUR, to jakaś część w euro też może dawać spokój, bo nie jesteś wtedy zdany na kurs akurat w miesiącu, gdy coś się posypie. Te 60 tys. zł to u Ciebie raczej kilka miesięcy życia, więc pewnie kluczowe jest, jak długo chcesz być zabezpieczony i czy masz jeszcze jakieś stałe zobowiązania (kredyt/leasing). Na ile miesięcy kosztów chcesz mieć tę poduszkę?
Też mi się to klei z tym, co piszesz: jak poduszka ma realnie pokrywać czynsz i życie w złotówkach, to sensownie mieć dużą część w PLN, a jednocześnie zostawić kawałek w EUR daje komfort przy Twoich wpływach i ogranicza nerwowe przewalutowania w złym momencie. Ile miesięcy kosztów chcesz tą poduszką przykryć i czy masz jakieś stałe wydatki w EUR?
Przy wydatkach głównie w PLN sensownie brzmi trzymanie poduszki w tej samej walucie, w której realnie opłacasz życie, żeby kurs EUR/PLN nie decydował o tym, czy masz „3 miesiące spokoju” czy nagle mniej. Z drugiej strony, skoro zarabiasz w euro, trzymanie części oszczędności w EUR daje naturalną dywersyfikację i trochę stabilizuje sytuację, gdyby złoty mocno się osłabił albo gdybyś miał przerwę w kontrakcie i nie chciał wymieniać wszystkiego w niekorzystnym momencie. Ja bym myślał o tym jak o dwóch kubełkach: PLN na kilka miesięcy stałych kosztów, a reszta może być w EUR, bo i tak ta waluta jest „źródłem” Twojego cashflow. Na ile miesięcy wydatków chcesz mieć poduszkę i czy masz jakieś duże planowane wydatki w PLN w najbliższym roku?
U mnie przy dochodach w EUR i wydatkach w PLN sprawdziło się trzymanie poduszki głównie w złotówkach na kilka miesięcy życia, a resztę w euro jako „naturalne” zabezpieczenie, bo kurs potrafi w obie strony zaskoczyć i wtedy nie muszę na siłę wymieniać w złym momencie. Masz jakieś stałe zobowiązania (kredyt/leasing) albo plan większego wydatku w ciągu najbliższego roku?