Przy takim balkonie to bardzo możliwe, że problemem nie jest sama świeżość ziemi, tylko wilgoć i słaby ruch powietrza. Zabudowany balkon od północno-wschodniej strony długo trzyma chłód, ziemia wolniej przesycha, a biały nalot na wierzchu często pojawia się właśnie wtedy, gdy podłoże jest stale lekko mokre. Jeśli to jest miękki, puszysty nalot, bardziej wygląda na pleśń, a jeśli twardawy osad, to mogą być też wytrącające się sole z wody albo nawozów. Sprawdziłbym przede wszystkim, czy donice mają drożne otwory odpływowe i czy w osłonkach albo podstawkach nie stoi woda po podlewaniu. Pomaga też zebranie wierzchniej warstwy ziemi, dosypanie cienkiej warstwy świeżego, bardziej przepuszczalnego podłoża z perlitem albo drobnym keramzytem i rzadsze podlewanie, dopiero gdy góra ziemi wyraźnie przeschnie. Przy ziołach szczególnie łatwo przesadzić z wodą, bo z wierzchu ziemia wygląda sucho, a głębiej nadal jest mokra. Na zabudowanym balkonie dobrze robi też regularne wietrzenie, nawet krótkie, bo bez przewiewu nalot będzie wracał. Czy te donice stoją w osłonkach bez odpływu, czy mają normalne dziury na spodzie?
Też bym bardziej szukał przyczyny w warunkach na balkonie niż w tym, że ziemia była zła, bo przy chłodzie, małej ilości słońca i słabym przewiewie nawet świeże podłoże potrafi szybko złapać taki nalot. Sprawdziłbym jeszcze, czy donice mają drożny odpływ i czy po podlaniu woda nie stoi gdzieś na dnie.
Biały nalot przy świeżym podłożu często wychodzi od zbyt mokrej ziemi, słabego przewiewu i małej ilości słońca, a zabudowany balkon od północnego wschodu bardzo temu sprzyja. Spróbowałabym zebrać wierzchnią warstwę, mocno ograniczyć podlewanie i sprawdzić, czy donice mają drożny odpływ; czy ziemia między podlewaniami zdąża przeschnąć choć na kilka centymetrów?
Też bym tu nie zakładał od razu, że problemem jest sama świeża ziemia albo że wszystko nadaje się do wymiany. Przy takim balkonie biały nalot bardzo łatwo pojawia się wtedy, gdy podłoże długo trzyma wilgoć, zwłaszcza jeśli donice stoją w osłonkach albo odpływ jest tylko teoretyczny. Zebrałbym ten nalot z wierzchu i dał ziemi porządnie przeschnąć, ale jednocześnie sprawdziłbym, czy pod spodem nie stoi woda. Te zioła i krzewy są w donicach z dziurami, czy w pełnych osłonkach?
U mnie podobnie działo się na zabudowanym balkonie, zwłaszcza po stronie z małą ilością słońca. Świeża ziemia nie pomogła, bo problemem była raczej wilgoć i słaby przewiew, a nie samo podłoże. Zbierałam ten biały nalot z wierzchu, dosypałam cienką warstwę keramzytu albo drobnego żwirku i zaczęłam podlewać dopiero, gdy ziemia naprawdę przeschła pod palcem. Po jakimś czasie pleśń prawie zniknęła, ale przy chłodniejszych dniach i zamkniętych oknach balkonu potrafiła wracać. Donice mają odpływ i podstawkę, z której wylewasz nadmiar wody?
Przy północno-wschodnim, zabudowanym balkonie to często nie wina samej ziemi, tylko połączenie małej ilości słońca, słabego przewiewu i zbyt długo wilgotnej powierzchni podłoża. Zdjąłbym ten biały nalot z wierzchnią warstwą ziemi, ograniczył podlewanie i sprawdził, czy donice mają drożny odpływ, bo bez tego świeże podłoże też szybko zacznie pleśnieć.
Przy takim balkonie to dość typowe: mało słońca, słabszy ruch powietrza i wilgoć dłużej trzyma się w ziemi, więc biały nalot może się pojawić nawet w świeżym podłożu. Często pomaga zebranie wierzchniej warstwy ziemi, lekkie spulchnienie podłoża i ograniczenie podlewania, zwłaszcza jeśli donice nie przesychają między podlewaniami. Sprawdź też, czy donice mają drożne odpływy i czy w osłonkach albo podstawkach nie stoi woda, bo to bardzo sprzyja pleśni. Czy ten nalot jest puszysty jak pleśń, czy raczej twardawy i suchy jak osad z wody?